Zwycięski Płomień
Bardzo szybko otrząsnęła się drużyna Płomienia Jeżyczki z ostrego lania jakie w poprzedniej kolejce sprawił jej Olimp Gościno. W sobotnie popołudnie do Jeżyczek zawitała ekipa Wybrzeża Biesiekierz i wyjechała z bagażem 5 goli, co i tak jest najmniejszym wymiarem kary, gdyż Płomień przeważał przez całe spotkanie i tradycyjnie (głównie w 2 części spotkania) zagrał bardzo nieskutecznie.
Mecz ułożył się wręcz idealnie dla gospodarzy, którzy już w 2 min. objęli prowadzenie. Rzut rożny wykonywał Sławomir Miękus, który przytomnie zagrał do stojącego na 16 metrze Pawła Borowskiego, a młody pomocnik Płomienia popisał się kapitalnym uderzeniem i piłka wylądowała w samym okienku bramki Wybrzeża.
W 8 min. powinno być już 2:0, ale strzał głową Sł. Miękusa z linii bramkowej ofiarnym wślizgiem wybił jeden z defensorów drużyny przyjezdnej. Napór Płomienia wciąż trwał, co przyniosło bramkowy efekt w 21 min. gry. Z rzutu wolnego idealnie na głowę Piotra Jacewicza centruje Marcin Kołodziej, a popularny 'Beka' nie ma żadnego problemu z umieszczeniem piłki w siatce rywali. Nie mija 7 min. a gospodarze podwyższają na 3:0. Akcję w środkowej strefie boiska inicjuje Sł. Miękus, holuje ją w okolice pola karnego Wybrzeża, tam zagrywa piłkę do P. Jacewicza, który ponownie odgrywa do Sł. Miękusa, a ten z najbliższej odległości strzela obok bezradnego bramkarza Biesiekierza. W 34 min. Sł. Miękus ponownie wpisuje się na listę strzelców. W sytuacji sam na sam z golkiperem gości, bardzo ładnym lobem umieszcza piłkę pod poprzeczką załamanych takim obrotem sprawy zawodników Wybrzeża. Co się zaś tyczy gości to jedynym jaśniejszym punktem w ich szeregach był kapitan Piotr Kasprowicz, który próbował w pojedynkę uzyskać choćby honorowe trafienie dla swojej drużyny. W 40 min. udało mu się nawet zdobyć bramkę, ale przed oddaniem strzału sfaulował stopera Płomienia M. Kołodzieja i arbiter tego spotkania tej bramki nie uznał.
W drugiej części gry Płomień dalej wyraźnie przeważał, ale niestety do jego gry ponownie wkradł się ich największy mankament w postaci braku skuteczności. Świetnych okazji bramkowych było przynajmniej siedem, a sfinalizować udało się tylko jedną. W 47 min. spotkania po indywidualnej akcji na strzał z dystansu zdecydował się P. Jacewicz, a piłka pod brzuchem młodego bramkarza gości wturlała się do bramki. Wybrzeże w tej odsłonie zagrało równie słabo jak w pierwszych 45 min. gry. Nawet lider drużyny P. Kasprowicz dostosował się do swoich kolegów, czego efektem jest pierwszy mecz na wiosnę, w którym Biesiekierzanie nie zdołali zdobyć bramki. Płomień z kolei jeszcze wiosną nie stracił gola u siebie, ale uczciwie trzeba przyznać, że w sobotnim spotkaniu nie było to takie trudne. Wybrzeże, które jesienią było w czołówce i grało świetny futbol, teraz jest cieniem drużyny i (czego zapewne nikt się nie spodziewał) dryfuje w spadkowe rejony ligowej tabeli. Zapowiada się bardzo ciekawa końcówka sezonu... relacjďż˝ dodaďż˝: panisantor |
|